Alina Danielewicz
Wybierz Kategorię
Wpisz słowo
Kilka słów o galerii
Witam Cię w mojej galerii. Niech duch inspiracji, zadźwięczy na strunie Twej duszy i obudzi Twojego wewnętrznego kreatora. I Ty możesz stać się artystą – twórcą swego życia, jeśli tego pragniesz.
Zapraszam na warsztaty Vedic Art oraz do obejrzenia obrazów,które są do nabycia. Możesz też zamówić u mnie obraz - Portret Duszy - specjalnie dla Ciebie. Jeżeli coś szczególnie zwróciło Twoja uwagę, podziel sie ze mną swoimi wrażeniami i napisz proszę do mnie na maila.
Serdecznie pozdrawiam, Alina Danielewicz
Kontakt
E-mail: alkadan@poczta.fm

Alina Danielewicz
Bielsko-Biała
510 291 540

Informacje
Odwiedziny: 3830
Kategorii: 3
Albumów: 11
Zdjęć: 175
Użytkowników online: 1
0 VedicArt
Vedic Art„Z pędzlami w niebie, ale z nogami na ziemi”; mówi Curt Källman


Vedic Art nie naucza malowania.
- Nie
- Vedic Art przypomina jak malować.
Vedic Art pamięta jak sztuka może być tworzona. Od samego początku, kiedy poznajemy siedemnaście zasad Vedic Art, zaczynamy odtwarzać sobie również całą historię stworzenia, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy.
Vedic Art zawiera w sobie mapę nawigacyjną. Użyj kompasu, który znajduje się w Twoim umyśle i znajdź drogę do miejsca pokoju w Twoim sercu.
Wtedy, kiedy zanurzysz pędzel w świetle, przestrzeni i błogości - namalujesz wieczność.
Kiedy wnikniesz w swoje dzieło – w Twoim wewnętrznym dialogu – odnajdziesz szyfr, ujawniający, jak żyć i jak dzieło może otworzyć drzwi do nieba na ziemi.
1 listopad 2004 Curt Källman Twórca Vedic Art
Vedic Art – Sztuka przebudzenia
Narodziła się ponad 5 tysięcy lat temu. Początkowo przekazywana jedynie z ust do ust, po wielu wiekach doczekała się formy pisanej i tak jak wiele innych ponadczasowych prawd o Bogu, Kosmosie i Człowieku znalazła swoje miejsce w hinduskich świętych księgach - Wedach.
Sztuka Wed to starożytna praktyka pomagająca w prosty i naturalny sposób przebudzić wewnętrzną siłę kreacji drzemiącą we wnętrzu każdego człowieka. Przez stulecia dostępna była jedynie joginom i ludziom biegłym w sanskrycie. Wreszcie pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku Maharishi Mahesh Yogi, twórca Medytacji Transcendentalnej, zdecydował się przekazać jej podstawy jednemu ze swoich uczniów, szwedzkiemu malarzowi Curtowi Källmanowi, aby przystosował ją na potrzeby Zachodniej Cywilizacji. I tak powstała Vedic Art, metoda spontanicznego malowania, dzięki której jesteśmy w stanie otworzyć swoje wnętrze i dostrzec w nim wszystkie twórcze możliwości, jakie w nas drzemią.

POSZERZANIE ŚWIADOMOŚCI
Curt Källman powrócił do Szwecji i w 1988 roku otworzył na wyspie Öland pierwszy ośrodek Vedic Art stwarzając nową szkołę artystyczną opartą na tradycyjnej wedyjskiej wiedzy. Obecnie przyjeżdżają tam ludzie z całego świata, aby wspólnie malować pod okiem swojego mistrza.
- Wszyscy pochodzimy z tej samej przestrzeni, w której kiedyś byliśmy energetyczną jednością. Niestety mało, kto już o tym pamięta - mówi Curt Källman. - Na szczęście, po wielu wiekach błądzenia po omacku dotarliśmy do punktu, w którym zawalił się stary porządek świata robiąc miejsce Złotej Erze. Miliony ludzi na wszystkich kontynentach przebudziły się do nowego, innego, wewnętrznego spojrzenia na swoje życie. Jednym ze sposobów, dzięki którym możemy poszerzyć swoją świadomość i dotknąć własnego wnętrza jest Vedic Art.
Sztuka Wedy opiera się na spontanicznemu rysowaniu lub malowaniu, podczas którego nie liczy się, technika ani umiejętności, ale sam akt kreacji polegający na wyrażaniu własnych odczuć. Hinduscy mędrcy już tysiące lat temu zauważyli, że sztuka i życie pozostają ze sobą w tak bardzo intymnym związku, że czasami nie można ich rozdzielić i dlatego mówi się o "sztuce życia".
- Vedic Art nie jest ideologią, religią ani filozofią. To wiedza o prawach natury i wszechświata oraz droga do osiągnięcia wyższej świadomości poprzez tworzenie, które nie wymaga żadnych zdolności ani podstaw warsztatowych - tłumaczy Curt Källman. - Jest to indywidualny proces, poprzez który można wyrazić własną indywidualność bez jakichkolwiek oczekiwań i wymagań.

MALOWANIE DUSZĄ
Istnieje 17 zasad Vedic Art, które jak mapa nawigacyjna pomagają każdemu odnaleźć "drogę do domu", do własnego wnętrza. Zasady te łączą się ze sobą jak ogniwa łańcucha, w którym każde następne rodzi się z potrzeb poprzedniego. W sumie stanowią doskonałą całość obrazującą proces tworzenia, nie tylko w malarstwie, ale w każdej dziedzinie życia.
- Sztuka Wed opiera się na 17 zasadach, są to słowa klucze podawane w odpowiedniej kolejności otwierające kolejne drzwi we wnętrzu każdego, kto je usłyszał i dokonał wyboru, aby ich użyć - mówi Curt Källman. - Nie można ich przeczytać w żadnej książce ani wyrecytować jak dziecięcej wyliczanki. Gdybym je teraz wyliczył bez stworzenia możliwości ich odpowiedniego odbioru i pełnego skupienia oraz bez dania sobie czasu na poczucie ich w swym wnętrzu - to nic by się nie wydarzyło. Usłyszelibyście lub przeczytali jedynie ciąg pustych słów. Dopiero bycie z nimi w tej świętej godzinie, jakim jest czas dany sobie, sprawia, że nabierają one sensu i głębokiego znaczenia. To, że każde słowo rozpoczyna w nas indywidualny proces otwierający kolejne drzwi jest cudem, tej chwili, którą sobie ofiarowujemy. Wtedy też powstaje obraz, prosto z naszego wnętrza, które jest odzwierciedleniem samego procesu tworzenia. Dlatego na warsztatach Vedic Art nie uczymy się technik malowania lub sposobów odwzorowywania otaczającej nas natury, ale przelewamy na płótno istotę procesu tworzenia.

RECEPTA NA WYPALENIE
Curt Källman przekonuje, że dzięki poznaniu uniwersalnych prawd tworzenia zawartych w Vedic Art nikomu nie grozi już wewnętrzne wypalenie w życiu ani w pracy zawodowej. Gdy ktoś ogarnięty jest niemocą i nie widzi przed sobą żadnego wyjścia najczęściej idzie do lekarza i prosi o środki pobudzające. Tak postępuje większość współczesnych ludzi. Tymczasem Starożytni wiedzieli, że każdy z nas jest w posiadaniu wewnętrznego źródła mocy i poprzez różne praktyki starali się do niego dotrzeć. Dlatego, zdaniem Källmana, zamiast po prozak lepiej sięgnąć po farby i pędzle.
- Vedic Art prowadzi do rozwoju i uszlachetnienia człowieka poprzez synchronizację półkul mózgowych oraz ich większe wykorzystanie. Uświadamia nam, że nasza moc tworzenia jest siłą napędową dającą możliwość nieograniczonej kreatywności we wszystkich dziedzinach
życia. Malowanie jest tylko jednym ze sposobów, aby to w sobie dostrzec i doświadczyć na
głębokim poziomie - mówi Curt Källman.

NA WODZIE MALOWANE
Sztuka Wed jest dla Curt Källman najwłaściwszym początkiem, od którego należałoby startować. Dopiero na takiej bazie powinno stawiać się kolejne kroki i poznawać najróżniejsze malarskie techniki. Zdaniem Malarza, każdy człowiek ma w sobie całą potrzebną mu wiedzę, niczego nie musi się uczyć, ale jedynie przypomnieć sobie to, co zapomniał w procesie reinkarnacyjnym. Wedy pomagają nam odnaleźć drogę do tej zapomnianej wiedzy ukrytej w nas samych, a dostępnej jedynie naszemu wyższemu ja.
- Ukończyłem Akademię Sztuk Pięknych w Sztokholmie i wiem z doświadczenia, że wszystkie umiejętności warsztatowe, jakie poznałem na tej uczelni bardzo mi się przydały - mówi Curt Källman. - Jednak zdaję sobie sprawę, że najważniejsza jest siła napędowa tworzenia, dzięki której studiujący mogą mieć możliwość prawdziwego wyrażenia siebie i uniknięcia stresów powstających z powodu narzucanych im idei.
To dzięki Vedic Art zobaczyłem jak bardzo tworzenie jednoczy ludzi, kiedy rozpoznają, że w innych także zachodzą procesy poszerzania świadomości. Człowiek, który już raz poczuł w sobie tę kreatywną siłę nigdy nie da się zatrzymać w swojej twórczości.

Założenia Vedic Art nie polegają na wiernym naśladowaniu otaczającego nas świata, ale na inicjowaniu aktu spontanicznej kreacji. W ten sposób wchodzimy w kontakt z naszym kosmicznym DNA, które będąc wspólnym dla wszystkich ludzi pomaga nam w rozwoju świadomości i poznawaniu samych siebie. To proces transformacji, podczas której kreatywność uwalnia się spod władzy intelektu pozwalając naszej świadomości rozszerzać się w akcie niczym nieograniczonego i całkowicie spontanicznego twórczego procesu.
Znakomitym przykładem takiego podejścia do procesu tworzenia były "wodne obrazy" malowane przez Curta Källman złotym pyłem na tafli jeziora w Mallorca, które po chwili rozpływały się pozostawiając jedynie wspomnienie samego aktu twórczego.

W STAJNI SKRYWANYCH EMOCJI
W Szwecji plenery Vedic Art najczęściej zamieniają się w międzynarodowe święto spontanicznej kreacji, będącej podstawową formą wyrazu własnej osobowości. Ośrodek Curta Källmana na Öland to dawne gospodarstwo rolne, w którym stare stajnie przerobiono na atelier mogące pomieścić jednocześnie kilkudziesięciu malujących. Osoby, które po raz pierwszy trafiły tu na warsztaty są na początku zawsze trochę zagubione i patrzą na swoje obrazy bardzo krytycznie. Zdarza się również, że malowanie zgodnie z zasadami Vedic Art pobudza w nich tłumione lub skrywane głęboko lęki, blokady lub negatywne emocje utrudniające codzienne życie. Na warsztatach istnieje szansa skonfrontowania się z nimi i dokonania transformacji poprzez artystyczną ekspresję. Rozpoczyna się wtedy proces indywidualnej przemiany, któremu czasem, może towarzyszyć uczucie niechęci do kontynuowania zajęć. Na szczęście ostatni dzień jest uwieńczeniem całego procesu zmagania się z własnym intelektem. Wszyscy czują się dumni z tego, co doświadczyli oraz ze swoich dzieł. Patrzą na własne obrazy zaskoczeni i pełni podziwu dla samych siebie. To chwila radości i zrozumienia dla wszystkich, którzy przez pięć dni cierpliwie wyrywali się z dominacji intelektu.

STAN RADOŚCI
Nadrzędnym zadaniem Vedic Art jest rozbudzanie w ludziach wewnętrznej siły kreacji poprzez twórczość. To metoda przeznaczona dla wszystkich, nie tylko dla artystów czy ludzi zajmujących się sztuką zawodowo. Biznesmen, urzędnik czy sprzedawca także może być kreatywny w swojej pracy i w życiu prywatnym.
- Człowiek świadomy siebie umie i potrafi cieszyć się życiem, gdyż wie, co dla niego jest prawdziwym skarbem, a nie omamem. Zna siebie i potrafi docenić własną unikalność, potrafi także wykorzystać dany sobie potencjał. Taki człowiek rozumie, że wszystko, w czym uczestniczy jest darem dla niego, możliwością zobaczenia siebie i dokonania wyboru bycia
tym, kim pragnie naprawdę być - twierdzi Curt Källman.

Tekst: Elżbieta Jóźwiak

"Czwarty Wymiar" nr 6/2007


"KLUCZE DO LUDZKIEGO WNĘTRZA"
Na początku lat 60-siątych Curt Källman, po zakończeniu nauki w liceum plastycznym podczas wakacji pracował na lotnisku. Towarzyszył mu o kilka lat starszy student politechniki sztokholmskiej, mający w pogardzie wszystko, co artystyczne. Niespodziewanie Källman zauważył, że, popadł w dziwny stan świadomości, w którym dostrzega energie subtelne i aurę innych ludzi. Jego wiedza poszerzyła się do tego stopnia, że mógł prowadzić naukowe dysputy ze swoim starszym kolegą. Zadziwiał wszystkich podając rozwiązania wyjątkowo skomplikowanych problemów matematycznych i technicznych. - Stan mojego pełnego oświecenia trwał jedynie trzy dni - wspomina Curt Källman. - W owym czasie miałem dostęp do wiedzy całego wszechświata. Widziałem energię i ludzkie organy wewnętrzne, słyszałem także myśli i rozumiałem wszystkie języki świata. Kiedy kanał przekazu zamknął się znów stałem się jedynie absolwentem liceum plastycznego, technicznym i matematycznym dyletantem. Doświadczenie, które wtedy przeżyłem odcisnęło na moim życiu ogromne piętno. Ponieważ zapragnąłem powrócić do tego stanu, zainteresowałem się medytacją i sposobami kontroli umysłu. Tak też w 1964 roku trafiłem na Medytację Transcendentalną.

DELEGAT NA KRAJ
W wiele lat później, podczas warsztatów Medytacji Transcendentalnej odbywających się na Majorce Maharishi Mahesh Yogi uczynił Curta Källmana odpowiedzialnym za propagowanie idei medytacji na terenie Szwecji i całej Skandynawii. Artysta otrzymał wtedy także przesłanie dotyczące medytacji, które miał wręczyć szwedzkiemu królowi. Będąc znanym malarzem Curt miał, wielokrotnie okazję spotkać się z królem, lecz panujący wówczas Gustaw IV Adolf był już posunięty w latach i mało, co słyszał. Bojąc się śmieszności Källman nie odważył się wręczyć królowi petycji swojego mistrza. W 1974 roku z malarzem skontaktował się posłaniec Maharishiego, który w wielkiej tajemnicy przekazał mu 17 zasad Vedic Art z przykazaniem stworzenia szkoły mającej zbudować podwaliny do rozwoju świadomości człowieka Nowej Ery.
- Byłem przerażony ogromem odpowiedzialności, jaką obarczył mnie mój mistrz - pisze w swojej książce Curt Källman. - W samotności przeżuwałem, przetrawiałem i doświadczałem wszystkich siedemnastu zasad Sztuki Wed, na wiele różnych sposobów tak, aby były mną i wypływały z mojego serca. Zajęło mi to równych 14 lat. Dopiero wtedy w 1988 roku odważyłem się otworzyć szkołę Vedic Art i poprowadzić pierwszy kurs malowania zgodnie z zasadami Sztuki Wed.
W tamtym czasie artysta doświadczył także przygody rodem z filmu sensacyjnego. Otworzenie szkoły Vedic Art zbiegło się z niezrozumiałą dla malarza inwigilacją jego osoby przez tajne służby. Telefon Curta znalazł się na podsłuchu, a mieszkanie, które zajmował zostało, pod jego nieobecność, dokładnie przeszukane. Na szczęście osoby prowadzące rewizję nie odnalazły odręcznych zapisków Källmana zawierających wszystkie jego przemyślenia dotyczących Sztuki Wed.

OCEAN MOŻLIWOŚCI
Akt spontanicznej i niczym nieskrępowanej kreacji jest uczuciem, którego nie można pomylić z żadnym innym. Podstawowym założeniem jest to, że niczego nie robimy wbrew sobie. Aby zacząć wystarczy nam ołówek i zwykła kartka papieru. Skoncentrujmy się na niej i zobaczmy jak wiele możliwości w sobie zawiera. Poczujmy wolność wyboru i swobodę osobistej decyzji, niekierowanej żadnymi normami ani zasadami. Kiedy ołówek w naszej dłoni zacznie poruszać się i na papierze pojawią się pierwsze linie, nie myślmy o tym co mają przedstawiać. Pozwólmy im falować, zanurzając się w nie, całkowicie rozluźnieni i beztroscy w swoim byciu. W takiej chwili na papier przelewany jest stan naszej duszy i moment, gdy spotykamy się sami ze sobą. Ruch, który już raz zainicjowaliśmy nie pozwoli się nam zatrzymać i popaść w marazm lub stagnację. Zmiany zapoczątkowane we wnętrzu przełożą się na życie nie dając się zatrzymać, osaczać, blokować, ulegać wypaleniu.
Od tej chwili zawsze będziemy mogli znaleźć wyjście z każdej, nawet najtrudniejszej, sytuacji życiowej. I nie bójmy się, że żyjąc dynamicznie wprowadzimy do swojego otoczenia zamieszanie, gdyż chaos jest właśnie punktem wyjścia do dokonania przemiany, wyrwania się z osaczających nas ograniczeń. To nasza motywacja. W innym przypadku nie posuniemy się do przodu nawet o jeden krok.

POTRZEBA RÓWNOWAGI
Postęp pociągnął za sobą szybki rozwój lewej, intelektualnej półkuli mózgowej. Powstałą dysharmonia, w której zapomnieliśmy o prawej półkuli mózgu zawiadującej intuicją, kreacją, twórczością, relaksem, muzyką, malarstwem, poezją i zwykłym byciem.
Ciągłe działanie, parcie do przodu i nieustanna kontrola myśli sprawiają, że nasze umysły i organizmy wyczerpują się. Brak właściwego, a nie czynnego, odpoczynku prowadzi najpierw do wypalenia i wyjałowienia z pomysłów, a potem do stresów, frustracji lub do powstawania chorób o podłożu psychosomatycznym. Pojawia się ogromna potrzeba wypoczynku, będącego jedynie intuicyjnym byciem lub czystą kontemplacją otaczającej nas przyrody. Chwila takiego całkowitego zatrzymania (nie tylko ciała, ale także umysłu) jest potrzebna jak przerwa między wdechem i wydechem, w którym to momencie dajemy odpocząć mięśniom uczestniczącym w procesie oddychania.
Kiedy próbujemy zniwelować tę drastyczną nierównowagę pomiędzy aktywnością półkul mózgowych najczęściej sięgamy do książek próbując odnaleźć w nich najbardziej odpowiadającą nam metodę oczyszczania umysłu opartą na relaksacji lub medytacji. Jednak zawarta w nich wiedza składa się w 99% z cudzych przemyśleń. Nam natomiast zależy na indywidualnym, własnym, dogłębnym przeżyciu i zrozumieniu wypływającym z naszego wnętrza.

MALOWANIE SERCEM
Zasady Vedic Art przekazywane są słownie jedynie podczas trwania zajęć. Nie ma także potrzeby ich zapisywać gdyż tylko bycie z nimi, przeżycie ich w swoim wnętrzu i wyrażenie w malarskiej (lub jakiejkolwiek innej) postaci przynosi upragniony efekt. Zasady Sztuki Wed są jak prawa natury, które istniały, istnieją i istnieć będą. Ponieważ Człowiek jest częścią natury powinien postępować zgodnie z tymi prawami, aby pozostawać z nimi w jedności. Siedemnaście magicznych słów przemienia się w klucze otwierające kolejne drzwi do ludzkiego wnętrza. I jest to tak naturalne jak fakt, że z chaosu może narodzić się linia tworząca formą, która z kolei pragnie wzbogacić się o strukturę, kolor i odcień. Linia jest dynamiką, forma umysłem, a kolor jest sercem.
- Rozwinęliśmy swoje umysły zapominając o rozwoju serca. A przecież brak serca, to brak miłości nie tylko dla innych, ale przede wszystkim dla nas samych. Przebudzenie serca daje nam wolność, radość i poczucie bezpieczeństwa. Tylko tak możemy odnaleźć swoją własną, wolną od porównań, indywidualną drogę i nikt nie będzie nam mówił, co mamy myśleć i robić gdyż dzięki sercu wiemy, co jest dla nas najlepsze - mówi Curt Källman.

PRZYJACIELE, CZY....
Kiedy zmieniamy się i wyzwalamy z obowiązującego systemu to zawsze pojawiają się wtedy siły pragnące przywrócić nas „do porządku” i ściągnąć na ziemię. Najczęściej robi to rodzina, potem przyjaciele, a na końcu społeczeństwo. Zmiana i odmienny sposób myślenia budzi we wszystkich niepokój. Dzieje się tak, dlatego że wobec czegoś nowego i nieznanego stajemy najczęściej bezradni. Nie mamy pojęcia jak to się zakończy, a co za tym idzie reagujemy w sposób lękowy starając się przeciwdziałać zmianom. Jednak, jeśli zmiana będzie wypływała z nas samych, z naszego serca to nie będziemy musieli obawiać się niczego. Nie lękajmy się utraty starych przyjaciół, bo na ich miejsce pojawią się nowi. Nie starajmy się, wyrzekając się samych siebie, na siłę dopasowywać do innych. Takie działania nigdy nie przyniosą nam poczucia własnej wartości i unikalności. Wędrowanie własną indywidualną drogą sprawia, że zaczynamy wibrować wewnętrzną radością. Tą wibrację wysyłamy wokół nas przyciągając do siebie ludzi o podobnych częstotliwościach. Przenika nas wtedy wewnętrzna radość. Bycie w zgodzie ze swoim najwyższym potencjałem i boską doskonałością sprawia, że wszystko się dzieje samo.

TERAPIA PĘDZLAMI
„Z pędzlami w niebie, ale z nogami na ziemi”; mówi Curt Källman pragnąc zaznaczyć, że malowanie nie jest ucieczką od codzienności. Malowanie jest odnalezieniem siebie i swojej wartości z jednoczesnym byciem „tu i teraz”. Albowiem duchowość nie polega jedynie na niekończących się medytacjach w bezruchu, ale na doświadczaniu rzeczywistości za pomocą swojego ciała. Odnalezienie się we własnym wnętrzu i poczucie jego piękna należy przetransponować na dostrzeganie tego zjawiska w innych ludziach. To manifestacja naszego prawdziwego Ja na ziemi.
- Vedic Art to naturalny proces tworzenia nie będący ani wzorowaniem się na niczym, ani odtwarzaniem niczego. Malujemy nie to, co widzimy, ale to, co czujemy. Jeśli chcecie odwzorowywać naturę to kupcie sobie aparat fotograficzny - mówi Källman. - Bądźmy jak Bóg, którzy stworzył cały wszechświat, a potem wszedł w swoje stworzenie. Inaczej w tym, co stworzymy nie będzie życia. Kiedy dostępujemy „pełnego otwarcia” stajemy się jednością z całym Uniwersum, wchodzimy z nim w rezonans i wszystko co tworzymy przejawia się jako doskonałe. Jesteśmy tak samo kreatywni, jak sam Stwórca, który stworzył nas na swój obraz i podobieństwo bez względu na to czy będziemy nazywać go Bogiem, Świadomością lub Energią.
Zdaniem malarza podstawowymi przeszkodami uniemożliwiającymi nam przejawiać te aspekty w obecnym wcieleniu są nasze lęki, blokady oraz nieumiejętność bycia „tu i teraz”. Ciągłe rozpamiętywanie przeszłości lub abstrakcyjne spoglądanie w przyszłość sprawiają, że wcale nie uczestniczymy w procesie życia i nigdy nie jesteśmy „tu i teraz”. Życie poza czasem teraźniejszym sprawia, że nie posiadamy nad swoją egzystencją żadnej kontroli i nie możemy świadomie nim kierować.
Elżbieta Jóźwiak

"O WYŻSZOŚCI PRAWEJ PÓŁKULI NAD LEWĄ CZYLI DOŚWIADCZENIE VEDIC ART"

Przez wieki uczono nas używać i korzystać jedynie lewej półkuli mózgowej, a więc logicznego myślenia, które nie fantazjuje, nie rozwija wyobraźni, nie doskonali zmysłów i nie pracuje z emocjami. Niestety lewa półkula nie ma nic wspólnego z kreacją. Żaden pomysł na świecie nie powstał dzięki niej. Używając lewej półkuli jesteśmy w stanie powtarzać tylko to, co ktoś już przed nami wymyślił, napisał, powiedział. Mimo wykształcenia, jesteśmy tylko odtwórcami i rzemieślnikami.
Najwięksi wynalazcy, kreatorzy i artyści, przyznają, że najlepsze pomysły przychodziły do nich we śnie lub podczas medytacji, co oznacza, że korzystali z prawej intuicyjnej półkuli mózgowej.
Aby używać kreatywnej półkuli na co dzień, musimy najpierw wymazać z pamięci wszystko to, co nas ograniczało, wszystko czego nas nauczyli, i co przekazali nam rodzice i nauczyciele w procesie życia, to, czym karmią nas politycy, religie, reklamy, społeczeństwo, kultury i systemy. Dopiero po uwolnieniu się od ograniczającego myślenia i zniewalających przekonań staniemy się ponownie kreatywni. Badania przeprowadzone na grupie sześciolatków pokazały, że ponad 90 % z nich miało rozwiniętą wysokim stopniu cechę twórczości. Podobne badania przeprowadzone na czterdziestolatkach wykazały, że tylko 10% dorosłych pozostało twórczych. To smutny wynik.
Oto co się dzieje z nami jeśli nie dbamy o zachowanie równowagi miedzy rozwojem techniki i technologii, a rozwojem duchowym i otwartością serca.
Każdy system ze swojego założenia jest ograniczeniem już sam w sobie. Od dziecka poddawano nas różnym systemom nauczania i wychowania kładąc główny nacisk na rozwój intelektualny i zapamiętywanie. Myślenie abstrakcyjne i nasze zdolności twórcze pomijano, każdą odmienność w sposobie postrzegania świata tępiono brutalnie i dlatego ulegały one stopniowo wyparciu do podświadomości. Dlatego tak ważne jest w dzisiaj, kiedy jesteśmy bardziej świadomi i zaczynamy rozumieć konsekwencje takich działań, dotarcie do swojego wnętrza, a poprzez to do źródła, z którym jak się tylko połączymy, potrafimy tworzyć dzieła, o które się nigdy wcześniej nie podejrzewaliśmy.
Kreatywność jest paradoksalnym stanem świadomości i jaźni. To działanie poprzez brak działania. To zgoda na coś co przez ciebie i do ciebie przypływa. To nie jest czynność, to po prostu otwarcie się i bycie. Kreatywność oznacza, że znajdujesz się w stanie całkowitego odprężenia, relaksacji, medytacji i natchnienia. Aby stać się kreatywną osobą, potrzebujesz wejść w głąb siebie i usunąć całkowicie Ego. Cokolwiek się wydarzy z tego poziomu jest to dobrem.
Veda to w sanskrycie znaczy wiedza, albo świadomość, a Vedic Art. prowadzi do rozwoju i uszlachetnienia człowieka poprzez jego wgląd w siebie, otwarcie serca i duszy, które wreszcie mogą się wyrazić w pełni niczym nieograniczone w swoim przejawie. Korzysta z prawej półkuli mózgowej i dzięki temu prowadzi do harmonii i równowagi. Uświadamia nam, naszą moc tworzenia, otwierając przed nami nowe możliwości kreacji. Wszyscy mamy w sobie olbrzymią moc tworzenia i potencjał. Malowanie jest jednym ze sposobów, aby to zauważyć i tego doświadczyć w osobistym akcie twórczym.
Kiedy przychodzi nam do głowy jakaś myśl, nie wiemy z jakiego nieznanego zakątka i wewnętrznego obszaru do nas dotarła. To spontaniczne zjawisko, które rodzi się w tej wewnętrznej przestrzeni. Wszystkie naukowe odkrycia wyłoniły się z tej przestrzeni, każde dzieło sztuki i każdy wiersz się z niej się wyłonił. A ten szczególny obszar czy też wewnętrzny zakątek, istnieje w każdym z nas. I tym właśnie jesteśmy. Oto, jak dzięki Vedic Art. przedstawiamy siebie.
Kiedyś ludzie żyli prosto, naturalnie i szczerze. Potrafili odczuwać i radować się widokiem i zapachem kwiatu, podziwiać jego barwy. Teraz uczucia zamieniły się po prostu w słowa, które są nieautentyczne i nieprawdziwe bo nie płyną ze źródła. Spoglądając na kwiat nie czujesz tak naprawdę jego piękna, ale umysł podpowiada ci „ o, to jest piękne”. To piękno staje się bardziej pojęciem niż głębokim doznaniem, niż wybuchem wewnętrznego piękna.
Kiedy człowiek nie widzi żadnej alternatywy w swoim życiu to napotyka na mur. Kiedy z bezradności wali głową w mur, to idzie do lekarza myśląc, że z nim coś jest nie tak.
Lepiej jest wypisać receptę na farby i pędzle niż iść do lekarza prosząc go, żeby przywrócił nas do stanu takiego jakim byliśmy przedtem. Vedic Art umożliwia wszystkim uczestniczącym w warsztatach, a później samodzielnie malującym doświadczenie kontaktu ze źródłem i własnej indywidualności, poprzez rozwój duchowy.

DLACZEGO VEDIC ART…?
Bo jest bardzo prostym kursem, który uczy używać prawej półkuli mózgowej, dzięki której narasta w nas siła napędowa tworzenia. Kiedy człowiek ją poczuje rozwija się twórczo. Bez tej siły nie można się tak naprawdę rozwinąć duchowo i niczego nauczyć. Jest wiele metod rozwoju, samo życie jest interesująca drogą rozwoju, każda sytuacja, każdy napotkany człowiek, ale żeby móc to wykorzystać należy zatrzymać się, stanąć i przez moment być obserwatorem i kreatorem. Najlepszą metodą jest osobiste doświadczenie, które oferuje Vedic Art. Malując wg. tych zasad uczestnicy stopniowo odkrywają własną prawdę i wyrażają ją bez słów, tłumaczeń i logicznej analizy. Stają się wolni w życiu i procesie tworzenia.
Vedic Art – to 17 Zasad - Słów Kluczy, podawanych w odpowiedniej kolejności i doświadczanie ich w warunkach wewnętrznej ciszy, spokoju i wolności. Nic cię nie goni i nikt cię nie woła, czujesz sercem i czytasz swą duszę. Dokonałeś świadomego wyboru czucia w swoim wnętrzu i przelania tego rezonansu na płótno lub papier. Bycie w tym i z tym, w tej świętej godzinie jakim jest czas dany sobie jest błogosławieństwem płynącym z obcowania z Vedic Art. To, że każde Słowo-Klucz rozpoczyna indywidualny proces w nas, otwierający kolejne drzwi,(Zasadę), jest cudem tej chwili, którą sobie ofiarujemy. Powstaje obraz prosto z naszego wnętrza, który jest odzwierciedleniem procesu tworzenia. Dlatego też Vedic Art nie jest procesem uczenia się technik malowania czy odwzorowywania końcowego rezultatu. To przelanie na płótno procesu tworzenia natury.
Uczestnicy kursu w swoich obrazach przedstawiają proces przemiany, ich prawdziwe piękno i indywidualność, to tworzenie z serca i głębi swej duszy. Podstawowym celem tego kursu jest zapewnienie bezpośredniego doświadczenia uczestnikom związanego z faktem, że cała wiedza, której kiedykolwiek będą potrzebować, znajduje się w nich. Vedic Art oferuje praktyczne metody umożliwiające dostęp do naszej wewnętrznej skarbnicy odczuć, tak, by nasz indywidualna jaźń mogła doświadczyć uniwersalnego dziedzictwa.

JAK KOMENTUJĄ TEN KURS SAMI UCZESTNICY?
Na początku są trochę zagubieni, patrzą na swoje prace i z przyzwyczajenia krytycznie oceniają. W trakcie kursu mocne uczucia wypływają na powierzchnię i niektórzy mówią nawet, że nie mieli ochoty przyjść następnego dnia. Jednak ostatni dzień jest dniem triumfu, uwolnienia i uwieńczenia ich zmagań z intelektem. Wszyscy czują radość z procesu, który przeszli i ze swoich dzieł. Patrzą na swoje obrazy pełni zaskoczenia i podziwu dla siebie samych i innych, To czas radości i zrozumienia, światła i wiary w siebie. Uczestnicy doświadczyli osobistej przemiany, a to powoduje, że otoczenie i rzeczywistość wokół nich zaczyna się korzystnie zmieniać. Nie wszyscy staniemy się Picassami, ale każdy z nas stanie się kreatywny na swój własny indywidualny sposób. Może będziesz używać swej kreatywności do gotowania, funkcjonowania w związku, tworzenia biznesplanu, czy uczeniu się języka, ale od tej pory każda twoja czynność może stać się rodzajem modlitwy czy medytacji, jeśli tak zdecydujesz. Wszystko czego się podejmiesz będzie kreatywne, płynące z głębi twego serca i otwartości duszy.
Tekst: Jacek Poteralski
„Odnowa” nr listopadowy 2008 r.


PRZEMALOWAĆ ŻYCIE, CZYLI CZYM JEST VEDIC ART?

Dla jednego jest światłem w nocy, dla innego wiecznością stworzoną z kolorów, wiosłami do łodzi, ptakiem na nieboskłonie, pocieszeniem dla płaczącego.
TO SZTUKA, KTÓRA OTWIERA DUSZĘ.
Energia życia dla tych, którym jej brakuje, pokarm dla głodnego, ktoś twierdzi nawet, że lek dla alergika..I być może tym wszystkim jest rzeczywiście Vedic Art., ale w pierwszym dniu kursu jeszcze tego nie czuję. Na razie jestem przerażona. Uświadamiam sobie, że kredki miałam w ręku kilkanaście lat temu, farby jeszcze wcześniej i zawsze źle rysowałam. Jacek Poteralski, nauczyciel Vedic Art., uspokaja, że w taką panikę wpadają na początku wszyscy. Ale stresować się nie należy.
-To nie malarstwo akademickie. Tu nikt nikogo nie ocenia, nie krytykuje. Kiedy stajesz przy sztalugach, nie musisz nawet wiedzieć co chcesz malować. Po prostu wsłuchujesz się w swoje serce w swoją duszę, wyrzucasz na zewnątrz to co czujesz. Najlepiej jak potrafisz ubierasz w kolory swoje myśli, odczucia, wrażenia.
Vedic Art. to malarstwo, które nie jest nastawione na efekt. To proces – ścieżka osobistego rozwoju poprzez twórczość. Bo każdy człowiek ma taki sam potencjał twórczy, który rozwijać można tylko drogą indywidualnych doświadczeń artystycznych. W takim tempie jakie sam uważa za stosowne. Jedyną wspólną „mapą nawigacyjną”, według której płyną wszyscy „vedicartowcy”, jest 17 zasad. Każda następna rodzi się z poprzedniej – połączone są ze sobą jak ogniwa łańcucha. W sumie stanowią pewną całość obrazującą proces tworzenia nie tylko w malarstwie, ale także w życiu.
Kurs będzie trwać trzy dni. Jacek już na początku zaznacza, że przerwę w malowaniu każdy sobie robi kiedy chce. Jeśli ktoś poczuje, że dopadł go twórczy impuls albo jest zmęczony, może wyskoczyć na kawę albo pójść sobie do domu. Twórczość powinna być radosna, dawać szczęście. Nic nie robimy na siłę.

KOŁA, ELIPSY , KOSMOSY
Pierwszy i drugi stopień kursu Vedic Art. Jacek Poteralski prowadzi równocześnie. W piątkowe popołudnie spotykamy się w Liceum Plastycznym przy ulicy Smoczej w Warszawie. Zaawansowani malują przy sztalugach na korytarzu, początkujący w klasie, przy stolikach. Obok mnie energicznie macha pędzlem Mira. Przyjechała z Opola . Gdy podczas przerwy opowiada mi o swej drodze do malowania, przypominam sobie refleksje kolejnego adepta Vedic Art. wyczytane w Internecie. „ Vedic Art.” to wyrażanie samego siebie, dotarcie do własnego wnętrza przypomnienie sobie, kim się jest. Jest drogą do oświecenia poprzez tworzenie i samopoznanie”.
Przed nią ta droga otworzyła się nagle – jak błyskawica, jak grom z jasnego nieba. W biały dzień do głowy Miry – pedagoga – przyszła bajeczna wizja: ubrana w białą suknię, stała na ogromnym nasłonecznionym tarasie, z którego widać było wzburzone morze, i malowała… Bez namysłu weszła do sklepu z artykułami plastycznymi i poprosiła o najprostszy zestaw do malowania dla przedszkolaków.
- Bo ja nie umiem malować, ale bardzo bym chciała – powiedziała zdumionemu sprzedawcy.
Zrozumiał, dobrał jej blok, farby i pędzle, do dzisiaj są przyjaciółmi.
Malowanie do mnie przyszło i jest – uśmiecha się Mira. – Czasami mam na nie taką ochotę, że rzucam wszystko, przekładam spotkania, mężowi i dzieciom mówię, że mnie nie ma, i cały dzień maluję.
Ewa zliczyła już pierwszy i drugi stopień Vedic Art., teraz czeka na kurs nauczycielski. W styczniu ma go poprowadzić sam twórca metody – szwedzki malarz Curt Källman . Na październikowych warsztatach Ewa zjawia się towarzysko. Kiedy maluje się w grupie, atmosfera jest zawsze bardziej twórcza, jest się z kim wymienić refleksjami, ni i Jacek co jakiś czas przypomina kolejne zasady.
Pierwszego dnia Ewa maluje na korytarzu, ale drugiego przenosi się do klasy, pod okno. Duzy obraz w tonacji pomarańczowo brązowej, który maluje akrylem na płótnie, nazywa się „ Oko Horusa”. W pierwszym dniu warsztatów Ewa pomazała farbą swoje dłonie i odbiła je na środku płótna. Potem zaczęła domalowywać różne elementy wokół dłoni, nie mając – jak to w Vedic Art. – ostatecznej wizji dzieła. „ Oko Horusa” objawiło się trzeciego dnia, jakoś tak samo…
Ewa trafiła na Vedic Art. w styczniu 2008. Życie wydawało jej się wtedy jakieś mroczne, smutne. Choć nigdy ona, ani nikt w rodzinie wcześniej nie malował, kiedy znalazła w Internecie ogłoszenie o Vedic Art., od razu poczuła, że to coś dla niej.
Łukasz, grafik komputerowy, maluje na płótnach cudowne małe kosmosy. Maluje bardzo szybko – w pierwszym dniu warsztatów namalował aż trzy obrazy. Na ciemnych tłach cieniutkie pulsujące złote linie i połyskujące brokatem punkciki, połączone w delikatne, misterne sploty. Z daleka jego obrazy wyglądają jak rozgwieżdżone galaktyki, z bliska – jak wykwintna materia na elegancką balową kreację. – Przyszedłem na Vedic Art – mówi Łukasz – bo malowanie pozwala mi wyjść poza sztywne ramy mentalne oferowane przez świat, w którym na co dzień żyję.
Magdalena, z zawodu dziennikarka, maluje klasyczne serce. Takie, jak malują pierwszaki. Lecz jej serce ma długie, cienkie wypustki z pętelkami, które nie wiadomo do czego służą. A może to zawiłe meandry jej uczuć?...Tonacja obrazu: pomarańcz, złoto, brąz. Magdalena cyzeluje każdy szczegół, więc choć obrazek nie jest duży, poświęca mu prawie dwa dni warsztatów. Po raz pierwszy zjawiła się na Vedic Art w sierpniu 2008 roku. – Gdy popatrzyłam na kredki, farby, blejtramy, na tę całą feerię kolorów, z których każdy mogę sobie wybrać, wycisnąć na płótno nawet cała tubkę i pomazać, jak mi się podoba, poczułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami! Wszystko we mnie drżało z radości, całe moje wnętrze wibrowało. Gdy wróciłam do domu, nie mogłam ustać w miejscu; tańczyłam, śpiewałam, byłam szczęśliwa jak nigdy. O malowaniu marzyła od dziecka, ale jakoś nie mogła się za to zabrać. Brakowało jej chyba wiary w siebie, bo w domu mówiono jej, że się do tego nie nadaje, że aby zostać malarzem trzeba mieć wielki talent, a ona nie ma. Gdy z rodzinnego miasta przyprowadziła się do Warszawy, musiała dużo pracować, by się utrzymać i znów malowanie poszło w kąt. Kilka razy wpadały jej w ręce ulotki o warsztatach Vedic Art, a kiedy wreszcie przyszła na ten kurs, zrozumiała, że malowanie i zajmowanie się sztuką to jej droga życia. Zaliczyłam pierwszy i drugi stopień u Jacka, w styczniu wybiera się na kurs nauczycielski do Curta Källmana. Przed rozpoczęciem malowania Jacek rozdaje kartki i ołówki.
Pierwszy punkt zajęć to chaotyczne bazgranina. Linie proste, koliste, faliste i ząbkowane – jakie tylko przyjdą nam do głowy. Idzie mi opornie - najpierw moje linie są niepewne i skupione na małej przestrzeni, ale stopniowo nabieram rozmachu. Czuję też, że jakoś ciepło robi się w okolicach serca. Nie wiem, jaki, ale na pewno jest jakiś związek miedzy moją ręką a resztą ciała. Baszka z Wolimierza, malarka Vedic Art, współorganizatorka jesiennego pleneru w swoim rodzinnym mieście w Karkonoszach, wspomina ten moment tak: „Kreśliłam i byłam wkurzona, myślałam sobie: ależ to głupota. I co, od takiego bazgrania mam dojść do malowania? Przecież to absurd! A Jacek chodził po sali, patrzył na te linie i spokojnym głosem mówił, że takie kreślenie uaktywnia prawą półkulę mózgu. Że na konferencjach ich uczestnicy dlatego tak bazgrzą, bo „wysiada” im lewa półkula, odpowiedzialna za logiczna myślenie. Agresja we mnie rosła, chciałam, by to ćwiczenie już się skończyło. Po dłuższym czasie dotarło jednak do mnie, (czy raczej do mojej nad-, pod- czy nie-świadomości, nie wiem), jak ważne jest to rysowanie. I dziś potrafię kreślić linie nawet 20 minut, spokojnie i z przyjemnością.”
Czas kreślenia linii Jacek wykorzystuje na dzielenie się teorią Vedic Art. Vedic Art, czyli sztuka wedyjska, albo sztuka oparta na Wedach, ma swoje źródło w słynnych starożytnych hinduskich księgach zawierających kompletną wiedzę na temat wszystkich dziedzin życia. Przywiózł ją do Europy mistrz medytacji transcendentalnej Maharishi Mahesh Yogi (1917– 2008), któremu z kolei jego guru polecił dostosowanie wedyjskich mądrości do potrzeb człowieka Zachodu. W sięrpniu 1967 r gdy Maharishi przyjechał do Europy gdzie spotkał zespół The Beatles i zaprzyjaźnił się z nimi ucząc ich medytacji transcendentalnej TM. A w 1968 r czterech chłopców z Liverpoolu wyjechało z nim do Rischikesch w Indiach gdzie wzięli udział w kursie nauczycielskim TM i rozwijali się duchowo przez dziewięć miesięcy. Maharishi zyskał nawet przydomek jogina Beatlesów. Zespół rzucił świat na kolana i jego kariera toczyła się jak burza. Wśród wielu podopiecznych Maharishiego znaleźli się studenci Akademii Sztuk Pięknych ze Sztokholmu. Nazwali się „studencka grupa malarzy medytujących TM”, a jednym z jej członków był Curt Källman. Kiedyś, podczas spotkania na Majorce, Maharishi wyraził życzenie, aby któryś z młodych malarzy podjął się ważnej misji. Mistrz pragnął oto, by ktoś uczynił z elitarnej sztuki malowania narzędzie rozwoju duszy dostępne każdemu człowiekowi na Ziemi. Aby stworzył system pozaakademickiego, wolnego kształcenia, które jednocześnie uczy malowania i sztuki życia. Na sali zapadła niezręczna cisza. Aby ją przerwać, Källman chrząknął. Wtedy Maharishi spojrzał na niego i powiedział: „Wiedziałem, że to ty właśnie się zgłosisz”. Po kilku miesiącach przysłał do Sztokholmu swoich współpracowników, którzy przekazali Källmanowi 17 zasad Vedic Art. Malarz dostosowywał je do potrzeb człowieka Zachodu przez kolejnych 14 lat i wreszcie – w 1988 roku – zaczął wprowadzać sztukę Vedic Art w życie. W Szwecji na prowadzonych przez niego warsztatach zjawia się po kilkaset osób, w tym – regularnie – członkowie rządu i rodziny królewskiej. Olbrzymią popularność zyskał również wśród studentów Akademii Sztuk Pięknych w Sztokholmie.

GDYBY NIE PANI HALINA...
Gdy Källman prowadził pierwsze kursy Vedic Art, w Szwecji już od kilku lat mieszkała pewna Polka, Halina Łucka. Znała język, pracowała w dobrze prosperującej firmie. I któregoś dnia, jak wielu obywateli tego nadopiekuńczego państwa, poczuła się psychicznie wypalona. Uznała, że czas zwrócić się o pomoc do lekarza. Kiedy czekała na wejście do gabinetu, doktor wyniósł jej do poczekalni przybory do rysowania i kazał namalować coś na kartce papieru. Po pół godzinie Halina stwierdziła, że czuje się znakomicie. Do gabinetu już nie weszła. Sześć tygodni później znalazła informację o kursach Vedic Art. Nie tylko okazała się bardzo zdolną malarką, ale zaprzyjaźniła się z Källmanem, ukończyła jego wszystkie kursy i została nauczycielką sztuki Vedic Art. W lipcu 2005 roku na prośbę przyjaciół Małgorzaty Przygońskiej i Jacka Poteralskiego poprowadziła pierwsze warsztaty w Polsce warsztaty. Jacek biznesmen, szukając ciekawych rozwiązań na swoje życie zdobywał wiedzę na kolejnych kursach rozwoju osobistego i duchowego, jednak z prawdziwą pasją i zaangażowaniem rozpoczął misje upowszechniana tej metody w Polsce . Rok temu, wraz z Małgorzatą, wybrali się do Szwecji, gdzie ukończyli kurs nauczycielski Vedic Art u samego Curta Källmana.
Nazajutrz po październikowych warsztatach w Warszawie spotykamy się w hinduskiej restauracji Sadhu Cafe, gdzie oglądamy wystawę dotychczasowych prac malarzy Vedic Art. Kursów Vedic Art było już kilka, w tym dwa pięciodniowe w plenerze. Jest już co pokazywać - w sali Sadhu Cafe wisi ponad pięćdziesiąt obrazów. Kilka już zostało sprzedanych. Chociaż nie przedstawiają konkretnych form, choć najczęściej są to gry barw i świateł, wirujące dynamicznie "galaktyki", jakieś labirynty i senne impresje, od czasu do czasu ktoś staje przed jakimś dziełem i nogi wrastają mu w podłogę. Obraz budzi zachwyt, uniesienie, niepokój, których sam oglądający nie umie nazwać. Małgorzacie udało się sprzedać jeden z pierwszych jej obrazów, który dumnie zawiesiła na ścianie dużego pokoju w swym mieszkaniu. Kiedy przyszła klientka na terapię, spojrzała na obraz i tak ją zachwycił, zahipnotyzował, że wróciła z nowym nabytkiem do domu.
– Vedic Art – mówi Jacek - powoduje lepsze wykorzystanie prawej półkuli mózgowej i dzięki temu zwiększa naszą kreatywność w każdej dziedzinie życia. Uświadamia nam moc tworzenia, która istnieje w każdym z człowieku.
Tradycyjne systemy nauczania ograniczają w nas od dziecka myślenie abstrakcyjne, zdolności twórcze i wyobraźnię, które ulegają wyparciu do podświadomości. Brytyjscy psychologowie prowadzili kiedyś badania na grupie sześciolatków. Pokazały one, że ponad 90 procent z nich miało w bardzo wysokim stopniu rozwiniętą cechę kreatywności. Analogiczne badania przeprowadzone na czterdziestolatkach pokazały, że tylko 10 procent osób w tym wieku jest ludźmi zdolnymi do tworzenia.

JAK NA OBRAZACH, TAK I W ŻYCIU
Zasady Vedic Art to nie drętwe reguły. To czasem kilka zdań, a czasem jedno słowo, w którym doszukać się można drugiego dna, które – zanim zastosuje się w pracy twórczej – należy głęboko przemyśleć, przefiltrować przez swoje wnętrze.
Największy wpływ na życie Ewy miała zasada o nazwie Skala. Jej treść brzmi: „Wybierz jeden z obrazów, które już ukończyłeś. Wybierz jakiś szczegół i uważnie mu się przyjrzyj. Przejdź do kolejnych szczegółów na tym samym obrazie. Prawdopodobnie odkryjesz, że na twoim obrazie istnieje wiele ”. Do tego jest komentarz Källmana: "Zwróć uwagę na jakiś szczegół, który przyciągnie twoją uwagę i dojrzyj inspirację czegoś nowego, odpuszczając lęk przed zniszczeniem tego co już zrobiłeś – nie przywiązuj się. Zobacz co chcesz uwydatnić. Skala rozwija twoją twórczą wyobraźnię. Zmysł wzroku łączy się ze świadomością, a świadomość z jeszcze subtelniejszym poziomem stworzenia. Skala aktywuje w tobie to co widzi Trzecie Oko." Rozmyślając nad tą zasadą, Ewa spojrzała inaczej nie tylko na malowany wówczas obraz. – Ujrzałam swoje życie w zupełnie innym świetle niż dotychczas - opowiada. - Jakby z drugiej strony zwierciadła. Całkiem inaczej zobaczyłam różnych ludzi i ich rolę w moim życiu. Poczułam do nich wdzięczność i miłość, jakich wcześniej w sobie nie miałam. To było dla mnie odrodzenie. Uwolniłam się też od pewnych ograniczeń, które mnie trzymały na uwięzi, hamowały mój rozwój. Nauczyłam się wolności. Przestałam na przykład używać słowa „muszę” – zarówno w stosunku do siebie, jak i w stosunku do męża i dzieci. Życie stało się radośniejsze, łatwiej jest rozpoznawać, jaką drogą pójść dalej, łatwiej podejmować decyzję. Czuję się tak, jakbym dostała nowe życie. I nowe życie Ewa chce mieć w rzeczywistości. Planuje rzucić dotychczasowy zawód i stać się kimś całkiem innym, czyli nareszcie stać się sobą. – Dzięki Vedic Art stałam się odważna, przestałam bać się jutra.
Łukasz zmienił po kursie mieszkanie. Wynajął teraz takie, w którym ma więcej przestrzeni i spokojniejszą atmosferę do malowania. Kiedyś bał się takich zmian, myślał, że o nowe lokum będzie bardzo trudno. Kiedy stanowczo jednak podjął decyzję, nowe świetne mieszkanie znalazł w godzinę. – Maluję teraz kiedy chcę, jak chcę, nie ma reguły. Przecież nie chodzi o to, aby malować, ale o to, aby być szczęśliwym i żyć w zgodzie z tym, co się czuje.
Magdalena przyszła na Vedic Art w przededniu rozstania z narzeczonym. Coraz gorzej się rozumieli, kilkuletni związek zawisł na włosku. W głębi serca bała się jednak cokolwiek zmienić. Miała o to do siebie pretensje. Nie raz już zresztą tkwiła w stresującej ją sytuacji kosztem własnego komfortu, bo panicznie bała się zmian. Aż do dnia, kiedy na warsztatach Vedic Art, przerabiając kolejną zasadę, musiała zamalować gotowy obraz. Ten pierwszy bardzo się Magdzie podobał, więc była wściekła, ale przemalowała. Okazało się, że nowy obraz wyszedł dużo piękniejszy od poprzedniego. Od tamtej pory przestała się bać zmieniać życie. Zrozumiała, że to, co odchodzi, robi miejsce czemuś lepszemu. Stała się bardziej tolerancyjna, zaczęła akceptować ludzi takimi, jakimi są. Ocaliła związek ze swym chłopakiem, bo przerabianie innych zasad nauczyło ją dialogu i koncentracji na swoich potrzebach. – Przedtem związek był dla mnie ważniejszy niż ja sama – mówi Magda - a teraz jest na odwrót. Daliśmy sobie więcej swobody, każde z nas realizuje siebie, przez co nasz związek staje się pełniejszy, bogatszy. Mój chłopak zachwyca się moimi pracami, dopinguje mnie do malowania, a ja jego dopinguje jego w jego pasjach. Jesteśmy siebie bardziej ciekawi, jesteśmy lepszą parą niż kiedyś. Dzięki Vedic Art zyskałam pewność, że tak, jak dobieram kolory na palecie, tak mogę układać to, co chcę w życiu robić. Tak, jak maluję obraz, tak mogę malować swoje życie. I na obrazie, i w życiu to ja decyduję, ile będzie tam światła, koloru i przestrzeni. Gdy mi się obraz nie podoba, biorę inną farbę i zamalowuję go. Gdy nie jestem szczęśliwa, zmieniam pracę, pasje, znajomych. Odkąd maluję, bardzo dbam o to, aby każdy dzień był naprawdę szczęśliwy.
Tekst: Anna Frankowska
„Wróżka” 01/2009
„Z pędzlami w niebie, ale z nogami na ziemi”; mówi Curt Källman
kraków ,kraków, kraków, kraków
bielsko-biała, bielsko-biała, bielsko-biała
katowice, katowice, katowice, katowice, katowice
tychy, tychy. tychy. tychy, tychy, tychy, tychy
śląsk, śląsk, śląsk, śląsk, śląsk, śląsk, śląsk, śląsk

Powered by IMGallery © Dariusz Niemiec